Rozmowy o śnie: Tosia

Porozmawiajmy o śnie. O codziennych rytuałach, które pozwalają odpocząć, o tym, co umila wieczór i wprowadza w błogi stan relaksu. O najlepszych sposobach na dobre rozpoczęcie dnia. O pospiesznych poniedziałkowych porankach i niedzielnych śniadaniach w łóżku.

Bohaterką naszej dzisiejszej rozmowy jest Tosia – nie lubiąca nudy mieszkanka Trójmiasta, miłośniczka spotkań przy stole, współautorka bloga burczymiwbrzuchu.pl i wspaniałej książki o śniadaniach.

 

Najlepiej Ci się śpi, gdy..

Gdy jestem szczęśliwa i spokojna, nic mi nie zaprząta głowy i wiem, że rano nie obudzi mnie za wcześnie budzik. Wtedy mam najpiękniejsze sny, albo po prostu śpię jak suseł. Przywiozłam sobie z Indonezji łapacze snów, więc chronią mnie przed koszmarami!

Często mówi się, że ktoś zapada w błogi, słodki sen. Gdyby sen miał smak, jaką potrawę byś z nim skojarzyła?

W kuchni cenię sobie balans smaków, a że moja kulinarna wyobraźnia cały czas pracuje, zdarza się, że śni mi się, że coś gotuję. Kilka razy nawet ugotowałam to co mi się przyśniło. A jakby smakował błogi sen? Jak idealnie doprawiony bulion, z przenikającym się słodkim, słonym, gorzkim, kwaśnym i pikantnym smakiem. Senne umami, w końcu rosół to pokarm dla ciała i duszy, tak jak i sen.

Napar z rumianku czy mleko z miodem? Co ułatwia Ci zasypianie?

Jakoś nie wierzę w to by kubek ciepłego mleka mógłby pomóc mi szybciej zasnąć. Tak naprawdę wszystko siedzi w głowie, jeśli trapi mnie jakiś problem to pewnie będę się trochę męczyć przekręcając z boku na bok dopóki nie wyciszę myśli. Za to zawsze przy moim łóżku stoi szklanka z wodą. Czasem budzę się w nocy, w półśnie biorę łyka i wracam w objęcia Morfeusza.

Czy masz jakieś swoje wieczorne rytuały?

Tak, chociaż zaznaczam, że to nawyki w tygodniu, w weekendy zdarza mi się odpuszczać i zasypiać nawet w resztkach makijażu. To rytuał wyćwiczony przez lata, przed snem wklepuję krem pod oczy i nawilżam dłonie. Uwielbiam krem mandarynkowo-rozmarynowym z Aesopu, smaruję nim nawet usta. Zasypiam w pościeli w kwiaty, pachnę rozmarynem, ostatnio mam ładne sny!

 

Co znajdziemy na Twojej szafce nocnej?

Przede wszystkim telefon, z czego nie jestem dumna, praca w mediach społecznościowych niestety zachęca do częstych podróży w wirtualny świat, w którym traci się mnóstwo czasu. Oprócz tego towarzyszy mi zawsze stosik książek, bo mam taki nawyk, że czytam kilka jednocześnie. Jest też tajemnicza skrzynka, w której trzymam różne skarby, głównie to co lubią sroczki, czyli błyskotki. Zawsze pod ręką mam też wcześniej wspomniany rozmarynowy krem do rąk, krem pod oczy i olejek z awokado do ust.

Czy zapamiętujesz swoje sny? Opowiedz nam najciekawszy!

To działa u mnie cyklami, dla przykładu: przez dwa tygodnie mam codziennie kolorowe sny, potem przez tydzień ciemność i nic nie pamiętam, kolejny tydzień znów barwne senne przeboje. Może to zależy od faz księżyca, tego jeszcze nie odkryłam.

Nawet ostatnio miałam magiczny sen. Śniło mi się, że wyruszyłam na wyprawę po chermensony! Okazało się, że to roślinki w wyglądzie przypominające kiełki rzodkiewki, w działaniu podobne do grzybków halucynogennych. Po nich to dopiero byłyby sny, ale jeszcze ich nie znalazłam 🙂

Poranek w poniedziałek a poranek w sobotę – jak celebrujesz weekend, a jak zaczynasz dzień powszedni?

U mnie nie ma nudy, bo nawet poranki w tygodniu wyglądają różnie. Wszystko zależy od tego czy mam jakieś spotkania i muszę wcześnie wyjść, czy mam dużo pracy, czy może luźniejszy dzień i mogę zaznać trochę przyjemności bycia freelancerem i poleżeć z laptopem w łóżku, ale długo tak nie potrafię, więc raczej wstaję szybko. Tak czy siak poranek zaczynam od kawy!

W weekendy to wszystko zależy od tego czy dnia poprzedniego poszłam w tango, czy może wolałam obudzić się rześka, bez kaca i wybrać z przyjaciółmi na wycieczkę. Jedno jest pewne, będzie kawa z rana!

 

Twój najlepszy przepis na śniadanie – codzienne, szybkie i leniwe, niedzielne?

Śniadanie to mój ulubiony posiłek dnia! To nie był przypadek, że wydałyśmy ze Śliwką (partnerką blogową) książkę śniadaniową. Ze śniadaniami też u mnie jak w kalejdoskopie. Często w tygodniu pracuję nad przepisami, zdarza się zatem, że na drugie śniadanie w poniedziałek zajadam się np. domowymi brioszkami z rabarbarem, kruszonką i cynamonowym lukrem. Czyli weekendowe śniadania jem w tygodniu. Jeśli szykuję sobie specjalnie śniadanie to jest to rosyjska ruletka w zależności od tego co znajdę w lodówce. Lubię szczególnie kombinacje omletowe np. z awokado i halloumi, albo jakieś smaczne misy np. hummus z jajkiem ugotowanym na półmiękko i piklami. W weekendy natomiast odpinam wrotki, testuję oferty śniadaniowe w knajpach, albo zamawiam po całonocnych tańcach pizzę i zjadam ją z rozkoszą w łóżku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *